Strona główna Wywiady Do poczytania

Do poczytania

"Pudzian" : Kołobrzeg stanął na wysokości zadania

 

Poniżej prezentujemy rozmowę z Mariuszem "Pudzianem" Pudzianowskim, najsilniejszym człowiekiem świata. Rozmowa została przeprowadzona przed ostatnimi Mistrzostwami Świata Strong Manów. W rozmowie "Pudzian" ocenia m.in. jak wypadły zawody w Kołobrzegu oraz zdradza, gdzie ma zamiar wypoczywać.

 

"Zachodniopomorskie ziółko"

 

 

KOŁOBRZEG24.PL (Krzysztof Pyzia) : Jesteś postacią nieco kontrowersyjną. Gazety piszą o Tobie tak : „Telewizyjny show. Kamery śledzą mieszkańców domu Wielkiego Brata. Nagle umięśniony facet tylko w gaciach uderza drugiego, młodszego w twarz. Potem uderza jeszcze raz i demoluje drzwi na oczach pół miliona widzów.” Trzeba przyznać, że niezłe z Ciebie ziółko!

Józef Warchoł : Pobyt w Big Brotherze był dla mnie przypadkowym wezwaniem. Chciałem spróbować swoich sił w tym programie. Pojechałem na trzy castingi, oczywiście przeszedłem je, ale już nie udało mi się pokonać testów psychologicznych. Na szczęście Wielki Brat powiedział, że bierze mnie na swoją odpowiedzialność. Dzięki temu znalazłem się w programie. Dla mnie było to zupełnie nowe przeżycie. Mam 44 lata, natomiast pozostali uczestnicy mieli po dwadzieścia kilka lat, więc spokojnie mogliby być moimi dziećmi. Niestety tak dobrali uczestników Big Brothera, by każdy nadawał na innych falach. Ja byłem w tym programie sześć dni. Wszyscy mieli okazję zobaczyć Józka Warchoła – pierwszą pięść Koszalina. Człowieka, który w piąty dzień pobytu zdemolował drzwi no i kogoś tam uderzył w twarz. Sytuacja była bardzo ekstremalna. To, że nie dostawaliśmy przez trzy dni jeść , nie spaliśmy, nie myliśmy się normalnie było życiem w ekstremalnych warunkach. Spaliśmy na gołych panelach, jedliśmy suchy chleb, więc były to warunki przetrwania. W końcu Wielki Brat podał wszystkim uczestnikom duże ilości alkoholu. Nie zwracałem na to uwagi, tylko robiłem swoje – wykąpałem się i poszedłem do sauny. Wtedy przyszedł do mnie Gural Jasiek, który próbował mnie sprowokować. Za pierwszym razem ta prowokacja mu się nie udała. Powiedział – Józek wstawaj, będziemy się „nadupcać”. Potem powtórzył to w sposób wulgarny „będziemy się napier***ć”. No i zaczął się wielki dym. Później poszły w ruch ręce. Wszyscy uczestnicy domu na mnie skoczyli i w jakiś sposób czułem się osaczony. Wypłaciłem Góralowi dwa bardzo delikatne liście, przez co nic wielkiego się mu nie stało. Na końcu rozwaliłem drzwi. Wyglądało to przerażająco. W końcu takie zdjęcia mogą się pojawić tylko w jakimś horrorze. Następnie podziękowałem wszystkim za udział i wyszedłem z tego programu.


Krzysztof Pyzia : Wspomniałeś, że był alkohol. Ty też piłeś?

Józef Warchoł : Przyznam, że alkoholu nie lubię, ponieważ jest to trucizna zmieniająca człowieka w kundla. To jest moje motto, którym się stale kieruję. Wiadomo, że po alkoholu człowiek robi różne dziwne rzeczy. Źle on wpływa na umysł i na rozwój człowieka. A tym bardziej na jego rozum. Alkoholu nie piję, tym bardziej, że jestem sportowcem. Nigdy takich używek nie zażywałem.



Krzysztof Pyzia : Inna gazeta pisze o Tobie: „W kołobrzeskim hotelu New Skanpol pobił gangstera stając w obronie oszukanej i okradzionej kobiety.” Czytamy dalej. „W hali Gwardii potrząsał piłkarskim arbitrem za to, że palił on papierosa w niewyznaczonym do tego miejscu”. Dalej „Na parkingu przed swoim domem ręcznie tłumaczył z kierowców, że zaparkował samochód niezgodnie z przepisami.” Czyli rozumiem – jeżeli trzeba, sprawiedliwość wymierzasz sam bez udziału sądów?

Józef Warchoł : Nie. To inaczej. Wiadomo, że jak mnie krew zalewa to dochodzę w zwarcie, choć oczywiście nie do końca. Początek lat dziewięćdziesiątych, gdy człowiek był jeszcze młody, porywczy. Były dosłownie inne czasy i wtedy człowiek zupełnie inaczej myślał. Zdarzały się sytuacje dosłownie takie, że czasami człowiek chciał stanąć na tej stronie bardziej sprawiedliwej i musiał użyć „ręcznych” argumentów. A jak się zdarzało, że krew zalewała, to wtedy rzeczywiście wchodziłem w zwarcie.
 Krzysztof Pyzia : Jednak to nie wszystko. W gazecie czytamy dalej „Gdy jako rowerzysta został zepchnięty przez samochód na pobocze, popędził za nierozważnym kierowcą, dopadł go na zamkniętym przejeździe kolejowym, wyciągnął zza kierownicy, zabrał kluczki i wezwał policję”. Muszę przyznać, że scena jak z hollywoodzkiego filmu.
Józef Warchoł : Jechałem wtedy z siłowni. Wąska droga, samochody gnają, a na poboczu przemieszczają się rowerzyści. Na dodatek był wąski chodnik. Słyszę jedzie z góry facet, dosłownie gna na pełnym gazie, aż słychać ze stu metrów. Podmuch powietrza spowodowany jego przejazdem zdmuchnął mnie dosłownie na chodnik, przez co się trochę potłukłem. Ale szybko się podniosłem i zacząłem gonić za tym kierowcą. Całe szczęście, że kierowca zatrzymał się przed przejazdem kolejowym. Akurat szlabany były opuszczone. I dosłownie otworzyłem drzwi, zabrałem mu kluczyki, wezwałem policję i na tym się skończyło. Okazało się, że kierowca miał 36 punktów karnych za przekroczenie prędkości i powinien mieć zabrane prawo jazdy. Przecież na kolejnym przejeździe kolejowym mógł kogoś potrącić lub nawet zabić. Na pewno ta sytuacja nauczy go rozumu, przynajmniej na jakiś czas. A na dodatek będzie wiedział, że nie zawsze warto ryzykować.



Krzysztof Pyzia : O Józefie Warchole Google mówi tylko jedno „skandalista”! A tymczasem prócz sportu zajmowałeś się i chyba nadal zajmujesz się polityką. Miałeś przygodę z LPR-em, Samoobroną. Mówiło się nawet, że jesteś tajną bronią Leppera, który powiedział kiedyś „Jak będzie trzeba, to do Warszawy zaproszę Józka. On zrobi porządek”.

Józef Warchoł : Miałem swoją przygodę z polityką. Cały czas starałem się wejść do Rady Miejskiej w Koszalinie. A to z tego względu, że byłem sportowcem, teraz jestem trenerem i działaczem sportowym, organizuję różne imprezy sportowe, więc chciałbym promować sport. Kiedyś walczyłem, teraz bardziej zależy mi na promowaniu sportu. Wiadomo, że by coś zrobić, trzeba być tam u góry. Mieszkam w Koszalinie 36 lat i dobrze wiem, jakie są tutaj braki sportowe. Właśnie dlatego ciągnie mnie do polityki. Głównie chodzi mi o to, by być przydatny dla społeczności lokalnej Koszalina, bym mógł coś dla nich zrobić.


* Józef Warchoł – wielokrotny mistrz Polski i Europy w kick boxingu, były członek Samoobrony.



 

 

Kalendarz wydarzeń

« < Maj 2012 > »
N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2


 




Statystyki

Naszą witrynę przegląda teraz 65 gości